Homilia na Święto Podwyższenia Krzyża Świętego J. E. Ks. Bpa Aleksandra Kaszkiewicza z Grodna

Homilia J.E. Ks. Bpa Aleksandra Kaszkiewicza z Grodna

Umiłowani Bracia i Siostry!

Dziękuję Bożej Opatrzności za to, że mogę razem z wami, tak licznie tutaj zgromadzonymi modlić się w tym sanktuarium Krzyża świętego.

Ta piękna, zabytkowa świątynia, która jest wymownym znakiem waszej wiary i ofiary waszych praojców zaprasza ludzi, aby uklękli przed tabernakulum i relikwiami krzyża świętego i podziękowali za dar zbawienia.

Tutaj też Matka Bolesna prowadzi nas pielgrzymujących ludzi XXI wieku pod krzyż swojego Syna, a naszego Pana, który „do końca nas umiłował”.

Przybywam i ja z potrzeby serca do tego świętego miejsca jako pielgrzym, aby pochylić czoła przed tymi relikwiami i otrzymać błogosławieństwo Krzyżem świętym.
Bo jak powiedział nasz wieszcz narodowy Adam Mickiewicz: „krzyż na Golgocie nikogo nie zbawi, kto tego krzyża w sercu nie postawi”.

Przybywam też w pielgrzymce nadziei, aby podziękować Jezusowi Miłosiernemu za to, że nieustannie błogosławi naszą diecezję grodzieńską krzyżem swoich łask, doświadczenia, a przede wszystkim umacnia serca wiernych do dawania świadectwa wiary, do bycia kościołem.

Szczerze dziękuję waszemu dobremu Pasterzowi – Jego Ekscelencji Ks. Biskupowi Kazimierzowi za zaproszenie, życzliwość i za wszelką pomoc Kościołowi naszemu na Białorusi, który ciągle podnosi się z „ateistycznego Czarnobylu”.
Bo trzeba podkreślić, że łatwiej jest wybudować świątynię z cegieł, nawet w najtrudniejszych warunkach, niż odbudować świątynię duchową, a świątynię ludzkiego serca oczyścić ze starej mentalności.
W tym miejscu pragnę podziękować Bogu za dar waszego Czcigodnego proboszcza i kustosza, Ks. Prałata Leszka, który dał z siebie wszystko i pozostawił w naszej diecezji piękny pomnik swojej prostej wiary.

Bo zbudował piękną świątynię w sercach ludzi i w Kopciówce, która jest sanktuarium Matki Bożej Jasnogórskiej na Wzgórzu Nadziei, dom parafialny i wiele dzieł wokół świątyni Pana, gdzie bardzo licznie przybywają w pielgrzymkach matki, ojcowie, dzieci i młodzież, aby upraszać Jej Orędownictwa przed Bogiem.

Ks. Leszku Życzliwy Bóg zapłać Ci za twoją ofiarną, oddaną Kościołowi postawę kapłańską.

Kochani bracia i siostry, młodzieży droga!

Przyjmijcie serdeczne pozdrowienie od wiernych, ale też i rodaków z Grodna, naszej diecezji grodzieńskiej, która rozciąga się nad Niemnem i Wilią.

Pozdrawiam wszystkich Czcigodnych Braci Kapłanów w godnościach, stanowiskach i charyzmatach, Wielebne Siostry Zakonne, kleryków i służbę liturgiczną ołtarza.

Umiłowani Bracia i Siostry!

Ponad dwa tysiące lat temu postawił Bóg na górze Kalwarii szczególny znak, który ludzkość, jak sami widzicie, ciągle odgaduje i nie potrafi do końca odczytać jego sens.
Wciąż jeszcze zdania i postępowanie niektórych ludzi wobec tego znaku są podzielone. Tak, jak wtedy na Golgocie jest garstka przylegających do krzyża – Najświętsza Maryja Panna, św. Jan, Maria Magdalena.
Ale wciąż jeszcze są tłumy tych, którzy szydzą z Ukrzyżowanego Syna Bożego i czasami słychać echo tamtego wołania: „Jeśli jesteś Synem Bożym – zejdź z krzyża”.
Widzimy na własne oczy, że jest to znak chwały i znak zgorszenia i czasem znak twardego buntu. Apostoł Piotr, świadek Męki Chrystusowej, później także zawieszony na krzyżu, zbawczy sens cierpienia tak tłumaczy ludziom: „Chrystus cierpiał za was i wzór wam zostawił, abyście szli za Nim i Jego śladami. On grzechu nie popełnił, a w Jego ustach nie było podstępu. On, gdy Mu złorzeczono, nie złorzeczył, kiedy cierpiał, nie groził, lecz oddawał się Temu, który sądzi sprawiedliwie. On sam, w swoim ciele poniósł nasze winy na drzewo, abyśmy przestali być uczestnikami grzechów, a żyli dla sprawiedliwości. Krwią ran Jego zostaliście uzdrowieni” (1P 2, 21-24). A zatem Krzyż nie jest znakiem hańby, odrzucenia, potępienia, lecz znakiem wynagrodzenia, wyniesienia, zbawienia, przyjaźni, co można było zobaczyć na przykład u wielu młodych ludzi, którzy chwycili się mocno tego znaku na Przystanku Jezus, dzięki odważnym ewangelizatorom. Przez Mękę Pana naszego Jezusa Chrystusa Krzyż nie jest już szubienicą hańby, lecz tronem chwały. Dzisiaj w tę piękną uroczystość znalezienia i podwyższenia Krzyża trzeba nam uwierzyć i przyjąć z nadzieją swój własny krzyż powołania. Bardzo wyraźnie mówi nam o tym Liturgia Godzin: Jaśnieje błogosławiony krzyż; do niego był przybity Zbawiciel, który krwią swoją zmył nasze winy. Alleluja. Krzyż zwycięża, krzyż panuje, krzyż oddala wszelkie grzechy, krzyż przywraca światu zbawienie. Alleluja.
Można dopowiedzieć, że krzyż jest przyjacielem człowieka i staje się źródłem radości i nadaje sens codziennemu pielgrzymowaniu i realizacji powołania do świętości.
Pozwólcie, że przytoczę opowieść o mocy tego znaku z naszej Białorusi, o czym opowiadał starszy parafianin z pewnej miejscowości: to było, proszę pana, w takim małym miasteczku. Ksiądz umierał zimą 1975 roku. Kazał sobie przynieść bochen pszennego chleba, pokroić na skibki w lnianej chuście. I konsekrował. Powiada tak: to ja już idę, czas na mnie. Zostańcie z Bogiem, chleb schowajcie, bo nie wiadomo, kiedy ksiądz będzie, i jedzcie, jeśli sumienie pozwoli. No i dobrze; przyszła Wielkanoc. Kościoła jeszcze nie zamknęli, przyszli ludzie, światła zapalili, śpiewają i płaczą i modlą się, ale markotno im. Księdza nie ma, ołtarz sam, spowiedzi nie ma, a brać Komunię duszą nie umytą – straszno. A stał przy ołtarzu taki duży krucyfiks. Patrzę ja: wychodzi z nawy bocznej chłop w kożuchu, w walonkach, bierze ten krzyż, wstawia do konfesjonału. I do ludzi tak mówi: dumaj nie dumaj, pomarł ksiądz, a więc tak spowiadaj się narodzie Bogu samemu. I stanęli po obu stronach konfesjonału, gdzie krucyfiks był wstawiony i spowiadali się krzyżowi i każdy sobie naznaczał pokutę niemałą, wedle sumienia. A potem chustę odwinęli i brali Komunię świętą. I tak cicho było w kościele, tak cicho, panie. Kochani! Co czyni wiara prosta, różańcowa, jasna i bezinteresowna w krzyż Jezusa, który jest symbolem wiary? Krzyż sprawdza naszą wiarę. Dopiero wiara wlewa w ten znak życie. Dopiero w zetknięciu z człowiekiem, z Jego sercem krzyż zostaje ożywiony, prawdziwy i aktualny.
Rodzice Drodzy! Błogosławcie swoje dzieci zawsze znakiem krzyża, jaki żeście uczynili na nich w czasie chrztu świętego, przed przyjęciem I Komunii św., i dalej. Wiara w krzyż na Golgocie, na którym zawisło zbawienie świata jest źródłem pokoju, przebaczenia, trzeźwości i prawdziwej radości. Za niecały miesiąc 11 października w całym Kościele katolickim rozpocznie się Rok Wiary! Trzeba nam dać odpowiedź na pytanie, które zadał Chrystus swoim słuchaczom: jak wierzycie w Syna Człowieczego na co dzień? Chrystus raz umarł na krzyżu, lecz w każdej Mszy świętej uobecnia to dzieło zbawcze i przez nie rozdziela dary wysłużone na krzyżu.
Bądź pozdrowiony Krzyżu Chrystusa! Kiedy na górze w Galilei Pan mówił do Apostołów: Dana mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi (Mt 28, 18), wówczas nasza myśl i serce zwracają się do krzyża. To w Krzyżu jest Ci dana o Chryste wszelka władza, taka władza, jakiej nikt inny nie ma w dziejach świata. To w Krzyżu jest moc Odkupienia człowieka, w imię której Apostołowie słyszą: idźcie i nauczajcie wszystkie narody, ale też i my tutaj zgromadzeni i nasze rodziny jesteśmy wezwani przez Pana do nowej ewangelizacji, o którą tak usilnie prosi Ojciec Święty Benedykt XVI. Kochani! Jesteście Chrystusowi potrzebni w tym głoszeniu Dobrej Nowiny przede wszystkim przez życie zgodne z Bożymi i kościelnymi przykazaniami. I dlatego trzeba odważnie i z nadzieją przyjąć Krzyż Jezusa.
To właśnie z krzyża czerpał siłę i moc błogosławiony Jan Paweł II w posługiwaniu i cierpieniu, i wtedy w ostatni Wielki Piątek przylgnął całym sobą do krzyża, aby duchowo uczestniczyć w Drodze Krzyżowej w Koloseum. To w Krzyżu Chrystusa Bóg Trójjedyny: Ojciec i Syn i Duch Święty stał się życiem dla dusz nieśmiertelnych. A początek tego życia stanowi chrzest przez który każdy z nas należy do tej wielkiej, pięknej rodziny, której na imię święty, powszechny kościół, po prostu jesteśmy rodziną dzieci Bożych.
To w Krzyżu, w tym – po ludzku – znaku hańby stałeś się o Chryste Pasterzem naszych dusz i Panem dziejów i historii życia każdego człowieka. Bądź pozdrowiony Krzyżu Chrystusa w Pacanowie!
I kiedy tak na ten krzyż patrzymy to widzimy, że ramiona krzyża to ramiona Boga – Człowieka, pomiędzy którymi zwisa głowa ociekająca krwią, wypływająca spod cierniowej korony. Święta Głowa, z której promieniują oczy jak dwa wielkie słońca, które świecą blaskiem prawdy i miłosierdzia, które nie oskarżają, ale wszystkich usprawiedliwiają i wznoszą się ku niebu, a usta spieczone gorączką szepczą: „Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”. Pomiędzy ramionami krzyża bije żywe, ludzkie serce, serce przebite włócznią żołnierza, ale nie uśmiercone, bo jest to przecież serce Boże, nieśmiertelne i nie podlegające prawu śmierci. Jest to serce umęczone do ostatecznych granic, a jednak wciąż tryskające płomieniami miłości miłosiernej skierowanej do każdego człowieka żyjącego na ziemi.
Zdaje się, że Chrystus wypożyczył swe ramiona od swej Matki Bolesnej, która tak często trzymała Go w swoich ramionach. I dlatego chyba tak pięknie wyraził to Ks. Jan Twardowski, który pisze:

Ale są takie krzyże ogromne
Gdy kochając – za innych się kona
To z nich spada się, jak grona wyborne –
W Matki Bożej otwarte ramiona.

Dzięki Bogu, że przeminęły czasy, kiedy na Wschodzie niszczono krzyże i kapliczki przydrożne, aby zniszczyć w ludzkich sercach powołanie do świętości i poczucie grzechu.
Ale moce piekielne nie zniszczą Kościoła świętego, bo jego kamieniem węgielnym jest Jezus umęczony, ukrzyżowany, ale zmartwychwstały. Bo można zniszczyć to, co zewnętrzne, ale nie można zniszczyć obrazu i podobieństwa człowieka do Boga, jeśli sam człowiek na to nie pozwoli. Pragnę w tym miejscu przypomnieć sobie i wam pielgrzymom słowa bł. Jana Pawła II, które powiedział 6 czerwca 1997 roku w Zakopanem na Krzeptówkach: „Umiłowani Bracia i Siostry, nie wstydźcie się tego krzyża. Starajcie się na co dzień podejmować krzyż i odpowiadać na miłość Chrystusa. Brońcie krzyża, nie pozwólcie, aby imię Boże było obrażane w waszych sercach, w życiu rodzinnym czy społecznym.
Dziękujmy Bożej Opatrzności, że krzyż powrócił do szkół, urzędów publicznych i szpitali. Niech On tam pozostanie! Niech przypomina o naszej chrześcijańskiej godności, o tym, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy i gdzie są nasze korzenie. Niech przypomina nam o miłości Boga do człowieka, która w krzyżu znalazła swój najgłębszy wyraz”.
Niech te słowa będą dla każdego człowieka testamentem do życia zgodnego z Ewangelią.
Matko Bolesna pomóż nam nieść godnie krzyż naszego chrześcijańskiego powołania i bądź nam Matką nieustającej pomocy. Amen.